Chiny: Rosną ceny żywności na skutek wojny handlowej z USA

USA nałożyły już karne taryfy na chiński eksport wart w sumie 250 mld dolarów rocznie, a Pekin oclił w odwecie amerykańskie produkty warte 110 mld dolarów rocznie.

Mimo konfliktu handlowego ankietowane przez agencję Reutera firmy deklarowały optymizm w odniesieniu do zagranicznych rynków. Tylko 28 proc. respondentów oświadczyło, że spodziewa się w tym roku spadku liczby zagranicznych zamówień, a 21 proc. – spadku zamówień w przyszłym roku.

Japoński tygodnik „Nikkei Asian Review” ocenił w środę, że konflikt handlowy z USA zaczynają odczuwać chińscy konsumenci. Według gazety wojna celna przyczynia się do wzrostu cen towarów konsumpcyjnych, który we wrześniu był najszybszy od 2014 roku, wykluczając okresy świąteczne związane z Chińskim Nowym Rokiem.

Eksperci oceniają, że na wzrost składają się w dużej mierze ceny żywności, które podniosły się m.in. z powodu złej pogody i odnotowanych w Chinach przypadków afrykańskiego pomoru świń (ASF). Odwetowe cła nałożone przez Pekin na amerykańskie towary również miały w tym jednak swój udział – pisze japoński tygodnik.

Światowe media sugerują, że nad chińską gospodarką zawisły ciemne chmury. Według agencji Bloomberga za potężne spadki odnotowane w ubiegły czwartek na szanghajskiej i hongkońskiej giełdzie odpowiadała wojna celna oraz osłabienie chińskiej waluty i spowolnienie gospodarcze.

W ubiegły czwartek wskaźnik SCI w Szanghaju obniżył się o 4,78 proc., a ceny jednej czwartej spośród notowanych tam akcji spadły o dozwolony dzienny limit. Tego samego dnia indeks Hang Seng w Hongkongu spadł o 3,77 proc.

Dziennik „Wall Street Journal” zwrócił uwagę, że szybkiemu wzrostowi cen dóbr konsumpcyjnych towarzyszy niestabilny wzrost cen towarów przemysłowych. „Drogie jedzenie i chwiejny przemysł ciężki nie tworzą kombinacji, na jaką liczył Pekin” – ocenia amerykańska gazeta, nazywając tę sytuację „brzydkim dla Chin równaniem cenowym”.

SKOMENTUJ

One comment on “Chiny: Rosną ceny żywności na skutek wojny handlowej z USA

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *