Chiny otworzyły rynek dla polskiego drobiu

Chiński rynek został otwarty na import mięsa drobiowego z Polski, podała Krajowa Rada Drobiarstwa – Izba Gospodarcza powołując się na informacje opublikowane na oficjalnej stronie chińskich służb weterynaryjnych (AQSIQ).

Obecnie Polska jest jedynym krajem Unii Europejskiej, który może prowadzić eksport drobiu do Chin. Chińskie służby weterynaryjne poinformowały o otwarciu rynku 28 listopada.

Otwarcie rynku chińskiego jest efektem starań KRD-IG, a także działań polskiej dyplomacji, władz weterynaryjnych i resortu rolnictwa.

– Eksport do Chin to dla polskiego drobiarstwa dopiero początek rozwoju na tym rynku – liczymy na szersze otwarcie i wierzymy, że resort rolnictwa dalej będzie wspierał działania KRD-IG w tym zakresie – mówi Łukasz Dominiak, dyrektor generalny KRD-IG.

CHINSKI RYNEK JEST MEGA CHLONNY NA PRODUKTY DROBIOWE< KAZDA ILOSC SIE SPRZEDA w kazdej formie, czy to zywnosci, czy to przerobow czy tez karm dla zwierzat.

SKOMENTUJ

Polacy na Automechanika Shanghai 2017.

Coraz wiecej Polskich firm w tym WAS oraz Venol prezentowalo swe wdzieki w samochodowce, najwiekszych targach na swiecie.
Coraz wiecej wiztorow z Polski zdecydowalo sie bezposrednio przyleciec by rozmawiac z chinskimi producentami.

Dzieje sie coraz lepiej, rynek olei samochodowych z Polski otwarl si ena Chiny, coraz wiecej Chinczykow pyta mnie o niemieckie lub europejski oleje. Venol wydaje sie zatykac dziure w dostarczaniu wysokiej jakosci olei z Polski pod znana niemiecka marka.

WAS czyli oswietlenia do ciezarowek probuje sie wbic na rynki chinskie, posiadaja piekna game produktow, o wysokiej jakosci oraz o wspanialej jakosci wykonania. Rokuje im sukcess jesli wloza troche kapitalu w rynek chinski w postaci salesmana i malego magazynu.

Dodam ze na Automechanika w tym roku wystawcy popisali sie, 7 hanagarow pelnych samochodowki wszelakiej, bylo w czym wybierac.

SKOMENTUJ

Bluegogogo jeden z chińskich startupów rowerowych zbankrutował

Jeden z chińskich startupów rowerowych, Bluegogo, który rozwijał systemy bezstacyjnych rowerów publicznych nie tylko w Chinach, ale próbował robić to również w USA, zbankrutował. Prezes firmy w piątek, w liście otwartym przeprosił pracowników, którzy nie dostali pensji. Spółkę ratuje inna chińska firma rowerowa.

Bluegogo, to trzeci co do wielkości operator rowerów miejskich w Chinach, po MoBike i Ofo. Przy tych dwóch gigantach, którzy, według szacunków, zarządzają kilkoma milionami rowerów w kilkudziesięciu chińskich miastach, Bluegogo nie wyglądało na mocarza. W Shenzen, Kantonie i Chengdu miało w sumie 70 tys. rowerów. Ale w tym roku firma próbowała uruchomić system w San Francisco, skąd jednak została „przepędzona” przez władze miasta.

Chińskie rowery bezstacyjne funkcjonują z zasady bez porozumienia z miastem. Wypożycza się je przez aplikację, bierze i pozostawia w dowolnym miejscu. Stąd miasta często mają kłopot z górą rowerów porzuconych przez użytkowników w konkretnym punkcie, poza, rzecz jasna, faktem, że rowery korzystają z miejskiej infrastruktury. Firmy mają niskie koszty, więc i ceny wypożyczeń są niższe niż w tradycyjnym bike–sharingu.

W Chinach nastąpił w ostatnich latach wysyp tego rodzaju „pirackich” systemów, często w formie start–upów. Tak właśnie było z Bluegogo, którego prezes Li Gang, przez pewien czas uchodził za rowerowego innowatora, poza Bluegogo był też szefem spółki SpeedX, powstałej dzięki crowdfundingowi, która produkuje naszpikowane elektroniką, hipsterskie rowery.

SKOMENTUJ

Polskie krowki miażdżą rynki chinskie :)

Coraz wiecej zamowien mamy na krowki, chinczycy oszaleli na punkcie tego smakolyku, cenowo i smakowo przebija badziewie z zachodu.

Krowki oferuja nowe doznania estetyczne i sa podziwiane przez koneserow kawy jako mily dodatek.

Jest jeden zasadniczy problem, niema wystarczajacej ilosci krowek by usatysfakcjonowac wszystkich klientow.

Stad apel: Poducenci Krowek Wszystkich Krajow Laczcie Sie.

Bede na kongresslodycze.pl, zapowiada sie moi klienci ktorzy leca ze mna znajda cos dla siebie.

SKOMENTUJ

RYZYKO

Pozwole sobie wkleic częsc postu journalisty, ktorego niezmiernie szanuje, experta od Chin, mędrca, geniusza piora-Konrada Godlewskiego.

„Co to jest ryzyko? Jak wiadomo, pewien maturzysta w odpowiedzi na tak postawione pytanie oddał pustą kartkę z podpisem: „To jest właśnie ryzyko!”. Jaką ocenę za to dostał – historia milczy, ale słuchając tego dowcipu niewątpliwie sami wczuwamy się przez chwilę w skórę egzaminatora. I od razu robi się wesoło, gdyż podejście maturzysty zakrawa na absurd, a humor – jak onegdaj zauważył Zygmunt Freud – opiera się właśnie na absurdach. W tym przypadku sprytny uczeń wykalkulował, że prosty koncept mógłby zastąpić żmudną pisaninę.

Ryzyko jest zawsze jakąś kalkulacją. W biznesie ryzyko jest iterowane, a zatem powtarza się nieustająco. Zawsze istnieje pewna mierzalna szansa, że coś się wykolei. Zawsze istnieją zyski lub straty, będące rozwiązaniami probabilistycznego równiania. Ale każdy bilansuje ryzyko trochę inaczej, o czy miałem się okazję jakiś czas temu przekonać…”

„Otóż wydaje się, że w Chinach wyczerpały się już główne rezerwy szybkiego wzrostu. Słupki na wykresach będą teraz rosnąć wolniej, a kto wie, czy się w ogóle zatrzymają. Niektórzy wieszczą, że Chiny, kraj podobny do Japonii pod wieloma względami, same zbliżają się do swojego szklanego sufitu, na którym Chiński Sen (中国梦) ostatecznie się zatrzyma.

Między Krajem Kwitnącej Wiśni, a Państwem Środka zachodzi jednak pewna różnica… Otóż Chińczycy uwielbiają ryzyko. Niech tam w Tokio dźwięczą sobie te śmieszne maszynki do pachinko, ale największa jaskinia hazardu na świecie znajduje się w Makau. Zaledwie kilka lat temu Makau zrównało się pod względem dochodów z Las Vegas, a dziś przy przynosi pięć razy więcej zysku. I to pomimo spadków w ciągu ostatnich 18 miesięcy. Chińczycy mają bowiem to do sobie, że nie boją się igrać z losem, jaki ci gracze giełdowi, którzy po letnim krachu w tym roku bez sentymentów wrócili z siatkami pełnymi banknotów na szanghajski parkiet.

W swoich książkach o Chinach i USA Guy Sorman odwołuje się do pojęcia „konstruktywnej destrukcji” – wywiedzionego przez Josepha Schumpetera wprost z pism Karola Marksa. I w Chinach, i w Stanach istnieją oczywiście świete krowy zbyt duże, żeby upaść (w USA banki, w Chinach wszelkiego rodzaju SOE), ale w skali mikro obie gospodarki przypominają Dziki Zachód z westernów. Firmy błyskawicznie powstają i znikają, całe miasta się wyludniają, bo coś tam się przestało opłacać (to w USA), albo stają puste, bo ktoś przestrzelił z inwestowaniem i mieszkańcy tych miast jeszcze się nie urodzili (w Chinach).

Mieszkam już w Chinach 6,5 roku i mogę coś tam powiedzieć o metabolizmie tkanki miejskiej w Szanghaju i w Warszawie. Z moich obserwacji wynika, że Szanghaj to paker na sterydach, podczas gdy Warszawa to stateczna emerytka w bujanym fotelu. W ciągu kilku lat ulica w Szanghaju może diametralnie zmienić wygląd – sklepy otwierają się, żyją i umierają, a na zgliszczach starych, nieudanych biznesów wyrastają nowe. Z udanych biznesów pączkują całe sieci, na skalę miasta, prowincji i kraju.

I tak się dzieje w całych Chinach. I dopóki tak się dzieje, Chiny będą się rozwijać.”

Caly post tutaj:
Ryzyko

SKOMENTUJ